Akcję ekolodzy planowali od dawna. Jeszcze we wrześniu z pól na granicy Lubomi i Raciborza pobrano materiał do badań laboratoryjnych. Testy wykazały, że na sześciu polach rośnie prawdziwa bomba ekologiczna. Kukurydza MON 810 dzięki specjalnym genom potrafi sama zabijać szkodniki. Wiadomo, że szkodzi zwierzętom, nikt nie zbadał jednak jej wpływu na organizm człowieka. Greenpeace powiadomiło wodzisławską policję i prokuraturę. Aby uniemożliwić ścięcie podejrzanej uprawy przed zabezpieczeniem przez techników kryminalistyki członkowie organizacji z Niemiec i Węgier zbudowali dziewięciometrowe konstrukcje na których szczycie zawiśli w uprzężach alpinistycznych. Emocje na miejscu były gorące. Z ekologami dyskutowali rolnicy i policjanci. (19 zdjęć)

Foto Adrian Czarnota
» Więcej zdjęć
Prawie 150 strażaków gasiło pożary młodników w nadleśnictwie Rudy Raciborskie. Szybko okazało się, że to robota podpalacza. Nietrzeźwy bezdomny przez kilka dni krążył po lesie z zapalniczką. Ogień pojawiał się nawet w sześciu miejscach jednocześnie. Strażaków w akcji wspierały samoloty. (15 zdjęć)

Foto Adrian Czarnota
» Więcej zdjęć
Dla pracowników stacji benzynowej to miał być kolejny, nudny dzień. Myśleli tak do godziny 10.30, kiedy na stację paliw Shell w Raciborzu wbiegł mężczyzna z bańką paliwa. Po oblaniu się benzyną zagroził, że się podpali. Szaleńca obezwładnili antyterroryści z komendy wojewódzkiej.

Foto Adrian Czarnota
» Więcej zdjęć
…jest wszystko. Dziadek jest pszczelarzem i złotą rączką, mieszka w Kornowacu. W jego warsztacie są zakamarki, gdzie czas się zatrzymał i sprzęty, których przeznaczenie zna tylko on. Ale zawsze w pozornym rozgardiaszu znajdzie lek na każdą domową usterkę.

1. W warsztacie stare miotły i śruby mają drugą młodość. „Chomikowane”, bo a nuż jeszcze się przydadzą... Fot. Ola Piechówka
» Więcej zdjęć
W ziemi Raciborszczyzny ciągle drzemią niebezpieczne pamiątki po drugiej wojnie światowej. Jedną z nich znaleziono 23 lipca 2009 roku przy ul. Piaskowej 4 w Raciborzu. O tym jak niszcząca to siła, świadczy liczba służb, która zawsze pomaga przy zabezpieczaniu.

Foto Adrian Czarnota
» Więcej zdjęć
Od 8 lat w lipcu za sprawą festiwalu Colours of Ostrava miasto przez cztery dni żyje muzyką, tańcem i zabawą. W tym roku nie było inaczej. Morcheeba, Stereo MC’s, Jaromír Nohavica, Maceo Parker, Michael Nyman Band, Jon Anderson i inni – w sumie ponad 25 zespołów i wokalistów z całego świata. Wśród nich nie zabrakło polskiego akcentu – zagrała Dikanda i Nina Stiller. W tłumie można było spotkać „naszych”, bo raciborzanie regularnie odwiedzają festiwal. I choć kolorowe święto ledwo dobiegło końca, już ciekawi co Czesi przygotują za rok. Bo Colours of Ostrava to coś więcej niż festiwal. To pozytywna energia, muzyka z każdego zakątka świata, otwarci ludzie i doskonale zorganizowana impreza.

Dikanda. Foto Jurek Oślizły
» Więcej zdjęć